W przypadku podróży składających się z przejazdu więcej niż jednym pociągiem możemy wybierać przesiadki między różnymi przewoźnikami (np. PKP Intercity, a potem przesiadka do PolRegio). Podróże można planować na 30 dni do przodu. Najdogodniejsza opcja już znaleziona? Czas zatem przejść do zakupu.
2b Podróż z Wiedeń (Austria) do Genewa (Szwajcaria) Do podróży pociągiem z Austrii do Szwajcarii skorzystaj z bezpośredniego pociągu Railjet. Możesz również skorzystać z pociągu nocnego na trasach Wiedeń lub Graz do Zurychu. Austriackie koleje ÖBB oferuje tanie bilety taryfowe o nazwie „Sparschiene” od 14 EUR.
Podróż pociągiem – jak właściwie ją zaplanować. Podróżowanie koleją lubi prawie 70% pasażerów – wynika z ankiety przeprowadzonej przez Urząd Transportu Kolejowego. Szczególnie w wakacje, kiedy drogi do kurortów często się korkują, korzystny czas przejazdu oraz nowoczesny tabor mogą przyciągać do kolei.
Podróż z Krakowa do Budapesztu pociągiem. Istnieje jeden bezpośredni pociąg dzienny i jeden bezpośredni pociąg nocny. Więcej połączeń kolejowych jest dostępnych z przesiadką. Czas podróży wynosi 9 godzin. Cena biletu zaczyna się od 19 EUR. 1) Podróż pociągiem dziennym.
Uroki podróży koleją. Na początku podróż pociągiem przypominała ekspedycję dyliżansem. Kiedy bowiem zapadała noc, pociąg stawał, a pasażerowie po prostu szli spać. Ci bogatsi do hotelu, biedniejsi do poczekalni dworcowej.
Podróż pociągiem ze stacji Wrocław Główny do stacji Kraków Główny trwa średnio 3 godziny i 34 minuty, a na tej trasie kursuje około 18 pociągów dziennie. Czas podróży może być dłuższy w weekendy i święta, zatem do wyszukania konkretnego dnia podróży można wykorzystać planer podróży.
XhAb. „Uwaga! Uwaga! Zawiadamia się, że ze względu na wystawę plakatu kolejowego »Podróż koleją skraca czas« dworzec będzie nieczynny do odwołania. Wszystkim podróżnym życzymy przyjemnej podróży” – oto najsłynniejsze podsumowanie jakości usług PKP, zawarte przez nieodżałowanego Mistrza Stanisława Bareję w „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” (1978).Niegdyś w „Fakcie” miałem rubryczkę „Bareja wiecznie żywy” (ufając, że Mistrz nie obraziłby się na parafrazę zdania o ojcu światowej rewolucji proletariackiej). Opisywałem w niej przypadki, świadczące o tym, że zjawiska, zaobserwowane i opisane przez Bareję w jego filmach, nie skończyły się wraz z upadkiem Peerelu, ale trwają w najlepsze i nawet się twórczo rozwijają. Są w III RP – dziś rządzonej przez dbający o „zwykłych Polaków” socjaldemokratyczny rząd – rejony, w których Bareja czułby się jak we wspomnianym 1978 roku. To, dla przykładu, Poczta Polska (nowy rozdział moich przygód z tą instytucją, które dzielę z dziesiątkami tysięcy innych przymusowych klientów, to temat na osobny tekst), ale też Polskie Koleje Państwowe – w tym wszystkie podlegające tej czapie tu bareizm się nie kończy. Spoglądam mianowicie na twitterowy tajmlajn ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego, a tam zdjęcia z Teatru Wielkiego, elegancko oświetlona scena, na scenie jakaś akademia, na środku sceny prezydent Andrzej Duda i do tego opis: „Prezydent Andrzej Duda w Dniu Kolejarza: »Kolej to służba i pasja«”. Przecieram ci ja oczy ze zdumienia, bo wydawało mi się, że to jakiś archiwalny obrazek z „Trybuny Ludu” z roku 1978, a postać na scenie to sam towarzysz Edward Gierek, I sekretarz KC PZPR. Ale nie, zdjęcie ewidentnie z dzisiaj, zresztą kolorowe, a „Trybuna Ludu” była czarno-biała. A wcześniej na tajmlajnie ministra podobne, tyle że z podpisem „Krzysztof Mamiński, Prezes PKP SA, otwiera uroczystości Dnia Kolejarza w Warszawie w Teatrze Wielkim”.Nie wiem niestety, co powiedział Andrzej Duda poza krótkim fragmentem, przytoczonym przez ministra na Twitterze, a szkoda. Zakładam jednak, że wystąpienie nie odbiegało specjalnie od tego, co prezydent miał do przekazania kolejarzom rok temu. Dlatego będę się posiłkować listem sprzed roku właśnie, gdy przesłanie od nieobecnego niestety prezydenta odczytał minister Andrzej Dera. Oto fragmenty – proszę się wczuć w atmosferę i nie zapominać, że to rok 2018, a nie to żywotna część cywilizacyjnej tkanki każdego rozwiniętego kraju. Nie ma nowoczesnego państwa bez nowoczesnego transportu. Utrzymanie i rozwój kolei jest olbrzymim przedsięwzięciem, na które składa się praca wielu osób. Budowa i remonty trakcji kolejowej, obsługa i naprawa taboru, zarządzanie siecią połączeń, obsługa pasażerów, przeładunek towarów czy wreszcie zapewnienie bezpieczeństwa to tylko niektóre zadania, przed którymi stają Państwo w swojej codziennej pracy. Każde z nich wymaga zaangażowania i odpowiedzialności, a wiele prac wykonuje się w trudnych, niekiedy ryzykownych warunkach. Tym bardziej pragnę złożyć Państwu wyrazy mojego najwyższego uznania i podziękować za codzienną służbę. […]Gdy rano ludzie pracy ruszają na dworce, aby dotrzeć do zakładów, pomnażających dobrobyt naszej wolnej ojczyzny, to wy, kolejarze, wstając jeszcze wcześniej, nieraz przed brzaskiem, ruszacie do lokomotywowni, by uruchomić pociągi i służyć ofiarnie pasażerom. Wszyscy znamy to postukiwanie młotków, odgłosy pneumatyki, hałas silnika, gdy rusza nasz pociąg, ale nie zastanawiamy się, ile potu, ile poświęcenia wymaga ta ciężka, ważna praca. Szanowni Państwo! Polska kolej zmienia się i modernizuje. Szanuję Państwa zaangażowanie w proces unowocześniania i sprawnego funkcjonowania kolei. Państwa praca jest służbą i tak powinna być traktowana. Najlepsze gratulacje kieruję do osób, które dziś otrzymają odznaczenia resortowe i państwowe za zasługi dla polskiego kolejnictwa. Wszystkim Państwu życzę radosnego świętowania oraz wielu sukcesów w życiu zawodowym i się?Tu muszę się przyznać do pewnej manipulacji: środkowy akapit wymyśliłem sam – prezydent tego nie napisał. Ale mam nadzieję, że pasuje i że nadawałbym się na prezydenckiego ghost jak rzecz się ma z Dniem Kolejarza. Skoro bowiem na obchody święta fatyguje się głowa państwa, to musi ono być bardzo doniosłe. Otóż – niekoniecznie. W zetatyzowanej do szczętu II RP Dzień Kolejarza, jak się okazuje, nie był świętem centralnie obchodzonym. Okazjonalnie brali w nim tylko udział ministrowie komunikacji, co jakoś jeszcze daje się zrozumieć. Same zaś PKP powołano dopiero w 1926 było w Peerelu, gdzie było to jedno z hucznie obchodzonych świąt branżowych. Ale to oczywiste – w ludowej Polsce ludzie pracy byli hołubieni na poziomie retoryki, ale nie na poziomie decyzji, pensji, pozycji w państwie. Regularnie peerelowskie w stylu obchody odbywały się do 2000 roku. Potem trochę się to rozeszło. Teraz, jak widać, zaczęło się na nowo i to z udziałem najwyższych czynników państwowych oraz z powrotem do peerelowskiej w stylu celebry. Nic dziwnego, wziąwszy pod uwagę, że mamy najbardziej etatystyczny rząd w historii III zwrócić uwagę na znaczące zdanie w liście prezydenta z 2017 roku oraz na cytat, który przywołał dzisiaj minister Kwieciński. Rok temu 20 listopada prezydent napisał: „Państwa praca jest służbą i tak powinna być traktowana”. Dziś powiedział: „Kolej to służba i pasja”. I tu właśnie wypada się nie zgodzić. Owszem, może być bowiem tak, że kolejarz jest zarazem miłośnikiem kolei i ma do swojej pracy stosunek wręcz emocjonalny. Są takie przypadki – wystarczy na YouTube poszukać filmów, kręconych przez kolejarzy ze swoich tras lub opowiadających o kolei. Sam lubię je oglądać i subskrybuję kilka takich kanałów. Ale to prywatny stosunek niektórych pracowników kolei do swojej pracy. Tacy ludzie są w każdym zawodzie i kolej nie jest tu wyjątkiem: ponadprzeciętnie się angażujący, dbający o renomę swojej profesji. Chwała im za innym jednak jest indywidualny stosunek do danego zajęcia, a czym innym sytuacja, gdy misyjność profesji ogłaszana jest ex cathedra przez ludzi rządzących państwem. Nie znaczy to, że nie ma zawodów misyjnych. Ale można by je policzyć na palcach obu rąk: policjant, żołnierz, lekarz, ratownik medyczny, strażak, sędzia, także dziennikarz, urzędnik państwowy w jakimś stopniu. Misja wynika z tego, że dana profesja jest związana z podstawowymi zadaniami państwa, wśród których jest między innymi zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa. Ewentualnie z wpływaniem na same mechanizmy demokracji, jak to jest w przypadku dziennikarzy czy że – po pierwsze – ta lista jest, jako się rzekło, bardzo ograniczona; po drugie – misyjność zawodu wiąże się z określonymi zobowiązaniami uprawiających go osób, ale nie sprawia, że można od nich żądać, aby kierowały się wyłącznie poczuciem misji, rezygnując choćby z oczekiwania przyzwoitych stawek za swoją że kolejarz jest z zasady zawodem misyjnym to absurd. Równie dobrze można za zawód misyjny uznać pilota, rzeźnika, elektryka albo drukarza. Zapewniam, że mógłbym na poczekaniu napisać w imieniu prezydenta RP równie poruszający list, opiewający trudną i odpowiedzialną misję listonosza, hydraulika, górnika, programisty czy doradcy finansowego, bo w tonie narodowej tromtadracji da się retorycznie uzasadnić każdy nonsens. Tak jak kuriozalną ustawę „Apteka dla aptekarza” farmaceuci uzasadniali rzekomą misyjnością swojej by się mogło, że celebracja Dnia Kolejarza to niegroźna schiza socjalistycznego rządu. Tak jednak nie jest. Wbrew pozorom takie fety mają wpływ na funkcjonowanie firmy. Mamy tu bowiem wzajemne wzmacnianie się kilku pierwsze – faktu, że PKP z podległymi spółkami jest od dawna politycznym łupem i polem do harców dla politycznych nominatów, może z niewielkim wyjątkiem prezesury Jakuba Karnowskiego (2012-15).Po drugie – że w PKP współrządzą związki zawodowe, paraliżujące niemal każdy rozsądny ruch naprawczy. Odbija się to w bardzo konkretny sposób na jakości działania firmy. Przykład: Polska jest jednym z nielicznych krajów, w których istnieje obowiązek podwójnej obsady lokomotywy, jadącej z prędkością ponad 160 km/h, gdy nie funkcjonuje system ERTMS/ETCS (system automatycznego sterowania pociągiem i sygnalizacji kabinowej). Ten wymóg nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem – został wprowadzony lata temu pod naciskiem związku zawodowego maszynistów, żeby utrzymać zatrudnienie. Dziś, gdy maszynistów brakuje, paraliżuje polską kolej – nawet jeśli szlak kolejowy na to pozwala, pociąg z pojedynczą obsadą nie pojedzie z prędkością większą niż 160 km/h, bo system ERTMS/ETCS w Polsce jest obecny szczątkowo, a nawet tam, gdzie jest, zwykle nie działa prawidłowo. Dopiero w lipcu tego roku Ministerstwo Infrastruktury się ocknęło i skierowało do Urzędu Transportu Kolejowego oraz pozostałych interesariuszy pytanie, czy można by tę zasadę znieść. Nietrudno sobie wyobrazić, jakie będzie stanowisko przykład związkowej patologii to rozkłady jazdy układane w taki sposób, żeby kolejarzom po służbie było wygodnie dojechać do domów, bez uwzględnienia oczekiwań PiS, obsesyjnie zafiksowany na punkcie roli państwa w każdej możliwej dziedzinie, nazywa PKP „narodowym przewoźnikiem kolejowym”, a kolejarzy zapewnia ustami prezydenta, że pełnią specjalną, wyjątkową rolę. W połączeniu z wymienionymi czynnikami, tworzy to wewnątrz PKP przekonanie, że nie satysfakcja klientów jest tu najważniejsza, ale zadowolenie pracowników – w końcu tak dopieszczanych przez najwyższe przekonanie całkowicie błędne. Kolejarze są po prostu pracownikami firmy, której podstawowym zadaniem nie jest kultywowanie narodowego etosu, ale sprawne i punktualne dowiezienie pasażerów na miejsce. Tylko tyle i aż tyle. Jeśli nie są w stanie tego uczynić, to za moment – mam nadzieję – siądzie im na karkach zagraniczna konkurencja: České Dráhy, Deutsche Bahn, Arriva i inni. A zdecydowana większość pasażerów będzie miała gdzieś, czy wiezie ich „narodowy przewoźnik” czy też czeski brytyjski albo niemiecki, ważne, że szybko i na czas. I jest to odruch całkowicie też coś absolutnie nieprzyzwoitego w sytuacji, gdy tysiące pasażerów codziennie przeklina poziom usług – niepunktualność, brak informacji, opryskliwość, gdy należy się odszkodowanie za spóźnienie – a głowa państwa przychodzi na korporacyjną imprezę i kadzi kadrze dyrektorskiej i związkowej – bo przecież to głównie członkowie tychże zajmowali widownię w Teatrze Narodowym. I nie – nie jest to, jak chcieliby niektórzy, promocja „etosu zawodu”, bo to może mieć miejsce i jest ważne w przypadku zawodów autentycznie misyjnych. Poczucie misji, nad którym czuwać powinien także prezydent, powinni mieć żołnierze, policjanci czy sędziowie. Etos zawodu kolejarza nie ma w sobie niczego specjalnego – jest taki sam jak w przypadku każdego innego zajęcia. Jest ogólnym etosem dobrej roboty: praca ma być wykonana należycie i stosowanie opłacona. Jeśli nie jest wykonana należycie, pracownik powinien ponieść zatem państwo, że kolejny raz zabawię się w prezydenckiego ghost writera i zaproponuję alternatywny tekst przemówienia z okazji Dnia Kolejarza:Szanowni Państwo! Przedstawiciele każdego zawodu lubią o sobie myśleć, że są wyjątkowi. Do pewnego stopnia to prawda – każdy z pracujących Polaków dokłada się do sprawnego funkcjonowania naszego państwa i jego gospodarki. Problem zaczyna się, gdy mniemaniem o własnej wyjątkowości zaczyna się uzasadniać żądania preferencji, przywilejów, a zapomina się o tym, co jest podstawowym zadaniem każdej firmy – czy to prywatnej czy będącej w rękach skarbu państwa. A jest nim nie zatrudnianie ludzi, ale wykonywanie usługi lub produkowanie towarów z zyskiem. Podstawowym zadaniem polskiej kolei jest punktualne dowożenie Państwa klientów do celu podróży. Niestety, w ostatnim czasie mnożą się informacje, że to się Państwu nie udaje. PKP notują rekordową liczbę spóźnień, pasażerowie skarżą się, że nie otrzymują należytej informacji. To powinien być dla Państwa powód do poważnej refleksji – począwszy od zarządu PKP, poprzez szefów poszczególnych spółek, po każdego pracownika kolei. Kryterium oceny Państwa pracy jest zadowolenie pasażerów, a nie kierownictwa z samego siebie albo związkowców z wynegocjowanych układów. Proponuję się nad tym mocno słowa prezydent RP miałyby w Dniu Kolejarza sens. Ale od Andrzeja Dudy z pewnością ich nie usłyszymy.
Pandemia koronawirusa uderzyła w całą branżę turystyczną, a ograniczenia na granicach wstrzymały także ruch kolejowy. Jednak wielu europejskich przewoźników stara się z optymizmem spoglądać na nadchodzący rok i zapowiada nowe połączenia. Najciekawsze wiodące przez Europę trasy kolejowe, które znajdą się w rozkładzie od połowy grudnia lub od nowego roku, wybrał „The Guardian”. Warto zauważyć, że w TOP 6 nie zabrakło Polski. 1. Amsterdam – Tyrol Austriacki – Wiedeń Austriackie linie kolejowe ÖBB zapowiadają, że w 2021 roku Nightjet (dalekobieżne nocne pociągi) powrócą do Holandii. Odjazdy z Amsterdamu mają się odbywać każdego wieczoru. Początkowo planowano, że pierwszy pociąg na trasę wyruszy już 13 grudnia, czyli w dniu, w którym wchodzi w życie nowy rozkład jazdy, ale ostatecznie chętni na przejażdżkę będą musieli zaczekać do stycznia. Główny pociąg będzie jeździł do Wiednia, ale będą też kursy przez Monachium do Innsbrucka. 2. Gotthard Classic: od Bazylei do Locarno Historyczna linia kolejowa Gotthard straciła na użyteczności w 2016roku, gdy otwarto tunel Gotthard Base Tunnel (GBT). Choć GBT znacznie skraca czas przejazdu, to jednak jest to trasa pozbawiona jakichkolwiek doznań wizualnych. Do tej pory podróżni tęskniący za malowniczą trasą Gotthard mogli korzystać z pociągów wycieczkowych kursujących w weekendy i święta. Od 13 grudnia koleje Südostbahn (SOB) uruchomią całoroczne połączenie na klasycznej trasie Gotthard, łącząc w ten sposób główne północne miasta Szwajcarii z najbardziej wysuniętym na południe kantonem kraju, Ticino. Nowe połączenie pod nazwą Treno Gottardo będzie obsługiwane przez „wyjątkowo wygodne” pociągi Stadler Traverso – zapewnia Nicky Gardner, współautorka książki „Europe by Rail: the Definitive Guide”. Operatorzy kolejowi liczą, że 2021 rok przyniesie powrót dalekich podróży. / (fot. Getty Images) 3. Monachium – Zurych Trasa obejmuje trzy kraje. Oprócz Niemiec i Szwajcarii, przecina także zakątek Austrii, otaczając wschodni brzeg Jeziora Bodeńskiego. Jest to jedna z zaledwie dwóch tras w Niemczech, która posiada oznaczenie Eurocity Express (ECE). Druga to bezpośrednie połączenie z Frankfurtu nad Menem do Mediolanu. Komfort na trasie Monachium – Zurych ulepszono dzięki szwajcarskim pociągom przechylnym Astoro, które zadebiutują na linii. Szwajcarskie linie SBB planują też skrócenie czasu podróży o kolejne 30 minut pod koniec 2021 r. Dla podróżnych z północnej Europy ta poprawiona droga z Monachium do Szwajcarii stanowi atrakcyjną alternatywę dla tradycyjnego połączenia wiodącego przez dolinę Renu i Bazyleę w Niemczech.
– Planujemy do końca tego roku zmodernizować i zelektryfikować ponad 100 km. Pierwszy raz od bardzo długiego czasu, od lat 80., elektryfikujemy tak długi odcinek – mówi Arnold Bresch z zarządu spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. – Mamy zrealizowane już 80 proc. projektu. Wykonawca jest gotowy do tego, by od razu przenieść się na kolejny odcinek. Przebudowa ostatniego fragmentu linii zacznie się w poniedziałek. Planowana jest budowa dwóch nowych przystanków: Zaklików Miasto oraz Charzewice, nowych peronów w Zaklikowie, Lipie, Kępie i Pilchowie oraz remont 300-metrowego mostu na Sanie. – Jesienią mamy zamiar te prace skończyć – spodziewa się Bresch. – Od grudnia, jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, a nic nie wskazuje by były jakiekolwiek zagrożenia tego planu, będziemy mieli elektryczną komunikację do Stalowej Woli – zapowiada wojewoda lubelski Przemysław Czarnek. Zwraca uwagę na jeszcze jeden efekt kolejowej inwestycji, czyli planowane skrócenie do dwóch godzin czasu podróży z Lublina do Stalowej Woli.– To jest bardzo ważne, również dla studentów, którzy na tej trasie bardzo często podróżują – stwierdza wojewoda.
Matka Dzieciom codziennie rano jeździ koleją. Niczym pewien słynny pies. Jednakowoż pozostałe okoliczności są zgoła inne, bo po pierwsze do pracy, a po drugie, raczej nie będzie z tego lektury dla uczniów szkół podstawowych. Matka Dzieciom bardzo lubi te podróże. Nie ma wyjścia, musi lubić. Tłok, ścisk, cudze łokcie na plecach i pełna świadomość higieny współpasażerów, bądź poważnych braków w tym zakresie. Uczestniczenie w rozmowach telefonicznych, omawianiu nowych odcinków serialu, czy obgadaniu sąsiada. W zasadzie jedyną alternatywą byłaby stała miejscówka w turbo-mega-giga-korku, niezależnie od tego, czy Matka Dzieciom wybierze autobus, czy jazdę Elwirą. Oraz i tak nie miałaby gdzie Elwiry zaparkować. Myślała jeszcze o jeździe rowerem, czy pieszych pielgrzymkach, ale odległość jest znaczna i nie wiadomo czy wypuszczają spocone, czerwone i dzikie kobiety z lasu do naszego biurowca. Podczas dzisiejszej podróży Matka Dzieciom aż zastrzygła uszami. Nieopodal dwie kobiety zmagały się z życiem. Jedna najwyraźniej zmagała się bardziej niż druga i nieustannie brokatowym tipsem dźgała ekran telefonu, nie przerywając oczywiście ani rozmowy, ani dźgania. Chodziło o imię dla córki, którejś z Pań, która to córka jest już bardzo w drodze. Niestety było zbyt ciasno żebym mogła to ocenić wzrokowo. - Do nazwiska mi pasuje najbardziej coś na L. - Lila może? Liliana, ładnie. - Coś bardziej wyjątkowego… - Laura? - Weź, jak przyprawa. Liwia bardziej. Albo Lara. - Legia – pomyślała najciszej jak umiała Matka Dzieciom, z trudem powstrzymując uśmiech.
19 grudnia 2019 r. w siedzibie PKP Polskie Linie Kolejowe SA zaprezentowano efekty realizacji Krajowego Programu Kolejowego w obowiązującym od połowy miesiąca rozkładzie jazdy pociągów. - Polska kolej staje się coraz bardziej dostępna. Znacząco zwiększa się liczba peronów i przejść o oczekiwanym przez wszystkich standardzie obsługi, z pełną dostępnością dla osób o ograniczonych możliwościach poruszania się. Na sieci kolejowej co roku przybywają także nowe przystanki, a to istotnie ułatwia podróże. Działania PKP Polskich Linii Kolejowych przyczyniają się do likwidacji białych plam transportowych na terenie Polski. Konsekwentnie dążymy do celu, którym jest bezpieczna, komfortowa i przewidywalna polska kolej – powiedział wiceminister infrastruktury Andrzej Bittel. Od 15 grudnia poprawiła się regionalna komunikacja na trasie Nysa – Opole, Zgorzelec – Wrocław, Ustka – Słupsk. Jednym z celów KPK jest kolej bardziej dostępna. 18 nowych przystanków w całej Polsce zapewnia dodatkowy dostęp do kolei. To lokalizacje koło mniejszych miejscowości, np. Ustka Uroczysko, czy Radziszów Centrum, ale także miejsca w aglomeracjach, dzięki którym pociąg skraca czas podróży. Z nowego przystanku Mokronos Górny na rogatkach Wrocławia w ok. 11 min dojedziemy pociągiem do centrum - jazda samochodem to ok. 25 min. Podobnie w aglomeracji poznańskiej z przystanku Poznań Pobiedziska do Poznania Głównego pojedziemy w 8 minut, a samochodem w ponad 30 min. Nowe obiekty służą podróżnym na Podlasiu (np. Orzechowicze), Dolnym Śląsku ( Lubin Stadion), Lubelszczyźnie (Lublin Zachodni), Opolszczyźnie (Nysa Wschodnia), w Olsztynie (Olsztyn Śródmieście), w Warszawie. - Coraz częściej korzystamy z efektów inwestycji, które wynikają z realizacji Krajowego Programu Kolejowego o wartości blisko 76 mld zł. PKP Polskie Linie Kolejowe SA sukcesywnie oddają pasażerom nowe perony, a nowe wiadukty ułatwiają bezkolizyjne bezpieczne podróże koleją. Pociągi wracają na modernizowane trasy i stopniowo zapewniają coraz lepsze podróże – stwierdził Ireneusz Merchel, prezes PKP PLK. W mijającym roku PLK udostępniły na modernizowanych liniach ponad 300 komfortowych peronów dostosowanych do obsługi wszystkich podróżnych. Wraz z postępem inwestycji modernizowane są stacje i przystanki na liniach Lublin – Warszawa, Kraków - Katowice, Poznań – Szczecin, Kraków – Zakopane, Legnica – Rudna Gwizdanów. Stacje i przystanki sukcesywnie są dostosowywane do potrzeb osób o ograniczonych możliwościach poruszania się. Pomagają w tym windy i pochylnie. Dla osób niedowidzących i niewidomych na stacjach dostępne są tablice informacyjne z alfabetem Braille’a. Tylko w tym roku PLK zamontowały 207 wind i pochylni. Prawie 60 stacji zyskało dodatkowe oznakowanie w alfabecie Braille’a. Kolej wróciła do gry w kolejnych regionach Efektem projektów KPK od 15 grudnia są lepsze podróże w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym. To dogodna komunikacja Głogowa, przez Legnicę i Lubin do Wrocławia w ok. 1 godz. 30 min. Linia obsługuje połączenia międzyregionalne i międzynarodowe, do Krakowa, Szczecina, Berlina. Elektryfikacja odcinka Węgliniec – Zgorzelec to dla pasażera w podroży ponad kwadrans zysku. Pociąg jest też konkurencyjny na trasie Opole – Nysa (z krótszym od grudnia o 20 min. przejazdem) oraz Słupsk – Ustka. Sieć kolejowa zapewnia lepsze połączenia, gdyż po kilkunastu latach mogły być przywrócone pociągi na trasie z Leszna do Głogowa. Do wcześniej uzyskanego efektu krótkich podróży na trasie Poznań – Piła doszła dodatkowa dostępność kolei z nowych przystanków Poznań Podolany, Złotniki Grzybowe, Złotkowo, Bogdanowo. Pociągiem z nowych peronów bez komunikacji zastępczej Pociągi wróciły w połowie grudnia na modernizowane trasy: z Lublina do Warszawy, z Krakowa do Chabówki i Zakopanego (od weekendu r.), z Olsztyna do Ełku przez Pisz, a także między Słupskiem a Ustką. Zmieniające się trasy kolejowe stopniowo zapewniają lepsze podróże na krótszych odcinkach, w regionach, między regionami oraz na trasach dalekobieżnych. Istotne dla sprawnych podróży są budowy i przebudowy mostów i wiaduktów - obiektów zapewniających płynny przejazd pociągów, likwidujących wąskie gardła w komunikacji kolejowej i drogowej. Tylko w tym roku PLK zmodernizowały 140 wiaduktów i 150 mostów. Inwestycje ułatwiające dostęp do kolei i zwiększające możliwości podróży realizowane są ze środków budżetowych, przy współfinansowaniu ze środków unijnych programów POIiS, CEF Łącząc Europe, Regionalnych Programów Operacyjnych.
podróż koleją skraca czas podróży pociągiem