BIESZCZADY WRZESIEŃ - Wszystko na temat. Porady i Wskazówki o Podróżach i Atrakcjach w ABC.Podroze.Gazeta.pl
Charakter trasy: piesza, gitarowa, namiotowa w ramach Studenckiego Rajdu Połoniny 2022. Transport: jedziemy autobusem, wracamy autokarem. Termin*: wyjazd we wtorek (20.09) po pracy, powrót w niedzielę (25.09) późnym wieczorem. Sprzęt: Ciepły śpiwór (noce będą już chłodne), sprawdzone buty za kostkę, plecak turystyczny
Wrzesień nad polskim morzem – zalety. Wczasy nad morzem we wrześniu mają mnóstwo zalet. Przede wszystkim w turystycznych miastach i wioskach jest w tym miesiącu znacznie mniej ludzi. Jeśli nie lubisz spędzać wakacji w tłumie, koniecznie wybierz się nad morze we wrześniu. Kolejna zaleta takiego rozwiązania to tańsze noclegi niż w
Z pewnością Łazienki Królewskie, Zamek Królewski, Pałac Belwederski, Pałac Ujazdowski, Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej. Wszystkich miłośników zwiedzania z pewnością ucieszy listopadowa akcja, pozwalająca wszystkim turystom zupełnie za darmo odwiedzić Zamek Królewski, Łazienki i Pałac w Wilanowie.
Izrael pogoda wrzesień. Aby uniknąć największego tłumu turystów, a także ogromnych upałów, warto pomyśleć o wybraniu się do Izraela jesienią. Izrael pogoda wrzesień to czas, w którym największe upały zaczynają powoli słabnąć. Średnie miesięczne temperatury utrzymują się na poziomie 29 stopni Celsjusza.
Park Gródek w Jaworznie – Wstęp do Parku Gródek jest bezpłatny – Możecie tutaj spacerować z psami – Pamiętajcie, że w Parku Gródek nie można się kąpać – Na spacer po Polskich Malediwach zarezerwujcie sobie około 2h. Park Gródek, czyli Polskie Malediwy, to przepiękny zakamarek w Jaworznie, w województwie śląskim.
RNHk. Zagroda żubrów – MuczneCerkiew w SmolnikuChmarnik – czyli jak ustrzec się burzyWampiry w BieszczadachWypalanie węgla w BieszczadachRetortyMielerzeWęglarzePołoniny w BieszczadachPamiętajcie o tym, chodząc po górachPrzełęcz WyżnaSztuka na zboczu górPołonina WetlińskaChatka PuchatkaPołonina CaryńskaJezioro Solińskie Połoniny w Bieszczadach to miejsca, o których słyszał chyba każdy. Są piękne o każdej porze roku, a pośród nich toczy się cudowne życie. Wyruszcie z nami na szlak, a spotkacie żubry, wilki, stare cerkwie, cmentarze i ciekawych ludzi. A na dodatek powiemy Wam też trochę o wypalaniu drewna. Zagroda żubrów – Muczne Naszą dzisiejszą podróż po Bieszczadach zaczniemy od miejsca, w którym możecie spojrzeć na największego europejskiego ssaka. Żubry, bo o nich tu wspominamy, do pierwszej połowy XX wieku zostały prawie całkowicie wybite na terenie Europy. To dlatego w 1923 roku powstało Międzynarodowe Towarzystwo Ochrony Żubrów, dzięki czemu zwierzęta te wróciły do naszego kraju. Początkowo do ogrodów zoologicznych i zagród, gdzie odbywał się ich kontrolowany rozród. Po II wojnie światowej na naszych terenach żyło niewiele ponad 100 osobników tego zwierzęcia. Na koniec zeszłego roku w Polsce było odnotowanych 1830 żubrów (większość, bo 1613 żyje na wolności), a najwięcej w Bieszczadach – ponad 550. W zagrodzie Muczne prowadzona jest reprodukcja, a gdy zwierzęta osiągną dojrzałość wypuszcza się je na tereny otwarte, słabo zaludnione przez człowieka. To właśnie dlatego dba się o to, żeby żubry miały tam zapewnione warunki podobne do tych całkowicie naturalnych. Wyobraźcie sobie, że dorosłe samce dochodzą do wagi ponad 900 kg – to tyle co Ford KA czy VW Lupo. Czy trzeba się bać żubra, gdy spotkamy go na szlaku? Po pierwsze, jest to mało prawdopodobne, bo zwierzęta te raczej unikają ludzi. Jeśli jednak tak by się zdarzyło, to trzeba pamiętać, aby nie wykonywać gwałtownych ruchów, nie krzyczeć i nie podchodzić do nich. Szczególnie, gdyby nastąpiło to w okresie sierpnia i września, kiedy mają okres godowy. Pamiętajcie też, że zwierzęta te od wieków objęte są ścisłą ochroną gatunkową. Za zabicie żubra groziła kiedyś kara śmierci, dzisiaj jest to do 5 lat więzienia. Rodzina żubrów pośród bieszczadzkich lasów Nie ma się co dziwić, że od stuleci były zwierzętami królewskimi Małych trzeba pilnować Jeszcze trochę i wylądują na wolności Największy europejski ssak Maluch w poszukiwaniu jedzenia Majestatyczne i objęte ścisłą ochroną Cerkiew w Smolniku Połoniny w Bieszczadach są jednym z głównych celów dla przyjeżdżających tam turystów. Warto jednak zwrócić również uwagę na tamtejsze drewniane kościoły i cerkwie. My wybraliśmy się do Smolnika. Znajduje się tam jedna z nielicznych zachowanych w Polsce cerkwi bojkowskich. Obecna Cerkiew św. Michała Archanioła pochodzi z 1791 roku. Przez wieki swojego istnienia przechodziła przez różne wyznania. Początkowo była świątynią prawosławną, następnie grekokatolicką, a od 1974 roku rzymskokatolicką. Szczególnie ta ostatnia zmiana spowodowała, że zatarł się częściowo jej historyczny charakter. Cerkiew w Smolniku jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Gdy już mieliśmy jechać dalej, nasza niesamowita przewodniczka wskazała coś na odległej polanie. Kiedy patrzyliśmy z daleka, zwierzę wydawało się tylko niewielką plamką, jednak w teleobiektywie wyrosło do samotnego wilka. I tak właśnie zobaczyliśmy żyjącego na wolności przedstawiciela tego gatunku. Cerkiew w Smolniku Cerkiew w Smolniku od tył Wnętrze cerkwi w Smolniku Żyrandole z poroża robią wrażenie Cmentarz w Smolniku – Czy leży tam wampir? Samotny wilk w Bieszczadach Cerkiew w Smolniku Chmarnik – czyli jak ustrzec się burzy A skoro już jesteśmy przy Smolniku, to opowiemy Wam o chmarnikach. Wierzono w to, że ludzie ci posiadali moc odpędzania lub przywoływania wielkich nawałnic. W niektórych wsiach wprost zatrudniano płanetników (inna nazwa chmarników), aby ci dbali o to, by silne burze nie niszczyły upraw. Jednym z najsławniejszych przedstawicieli tego „zawodu” był Fedor żyjący pod koniec XVIII wieku w przysiółku Smolnika. Potrafił ponoć ochronić konkretne pola (oczywiście tych ludzi, którzy mu zapłacili). Wampiry w Bieszczadach Obok cerkwi zobaczyliśmy niewielki cmentarz, który stał się dla nas przyczynkiem do rozmowy o wierzeniach, jakie panowały w Bieszczadach. Musicie wiedzieć, że zarówno Łemkowie, jak i Bojkowie wierzyli, że każdy człowiek może po śmierci zejść na złą drogę i stać się upirzem (wampirem). Dlatego w wielu wypadkach zabezpieczano się przed taką ewentualnością poprzez: wbicie kołka w ciało zmarłego, ułożenie u jego stóp uciętej wcześniej głowy lub włożenie do trumny lusterka. Czy na cmentarzu w Smolniku? Tego nie wiemy i nie zamierzamy sprawdzać. Zanim wybraliśmy się na połoniny w Bieszczadach, zajrzeliśmy jeszcze do Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Lasy Bieszczadzkie”. To własnie tam dowiedzieliśmy się na czym polega chyba najbardziej kojarzony z Bieszczadami zawód. Kiedy po zimie wychodzicie na wiosnę na swoje ogródki, działki czy jedziecie na pola biwakowe, to pewnie nie zastanawiacie się, skąd pochodzi węgiel drzewny do waszych grilli. Po prostu kupujecie go w sklepach i już – kiełbaski czy karkówka mogą być przygotowywane. Nawet nie wyobrażacie sobie ile trudu, a przede wszystkim zdrowia muszą włożyć pracownicy, którzy go wypalają. Retorty Najpopularniejszy sposób wypału drewna polega na umieszczeniu pociętych klocków w specjalnych metalowych pomieszczeniach nazywanych retortami i podpaleniu go. Wydaje się proste? Nic bardziej mylnego. Drewno trzeba odpowiednio ułożyć i zabezpieczyć, potem specjalnie uszczelnić piec, tak by dym wydobywał się tylko jednym kominem. Cały czas trzeba dbać o odpowiednią temperaturę wewnątrz retorty (powinna wynosić ok. 800 stopni Celsjusza). Kiedy kolor dymu zmieni się z białego na niebieski, natychmiast trzeba zalać retortę wodą (czasami nawet idzie na to ok. 100 litrów). Gdy wszystko wygaśnie i ostygnie, można wydobyć z wnętrza węgiel drzewny. Najlepszymi gatunkami do wypału są: grab, brzoza i buk. Retorta bieszczadzka Mielerze Innym sposobem na wypalanie węgla drzewnego były mielerze. Tym razem nie są to żadne pomieszczenia czy urządzenia, a sposób w jaki układa się bale drewna. Na początku stawia się pionowo kilka warstw (najczęściej 3) tzw. sągówek (pociętych pniaków), następnie jedną warstwę pochyło. Całość przykrywa się warstwą gałęzi i ziemi wymieszanej z miałem węglowym, tak aby powietrze nie dochodziło do drewna. Zostawia się tylko dwa otwory – jeden od góry, drugi od dołu, tak by ogień mógł się tlić wewnątrz. Po podpaleniu drzewo wypala się pomału, dając węgiel drzewny. Cały proces spalania jednego mielerza trwa 10-14 dni. Mielerz – przekrój Węglarze Ludzie, którzy decydują się na podjęcie tego trudnego zawodu, muszą mieć silne charaktery. Często są to osoby, które ledwo co ukończyły podstawówkę, choć kiedyś podobno trafił się wypalacz z tytułem naukowym uciekający od dawnego życia. Węglarze żyją najczęściej w prostych, byle jak skleconych budach. Nie mają tam wygód, ba można powiedzieć nawet, że nie mają tam podstawowych warunków życia. A jednak znaczna część z nich lubi swoją pracę i przyznaje, że nie chciałaby jej zamienić na inną. Często ta ciężka praca zbiera okrutne żniwo. Zdarzały się wypadki, że wypalacze ginęli spaleni lub zaczadzeni w retortach. Jak dowiedzieliśmy się z jednej z tablic informacyjnych, średnia długość życia węglarza jest niższa niż… 50 lat. Dom wypalaczy węgla drzewnego Wnętrze budy, w której mieszkali wypalacze Przed domem wypalacza Połoniny w Bieszczadach Oderwijmy się od ciężkiej pracy i wybierzmy się w końcu na połoniny w Bieszczadach. Na początek wyjaśnimy, czym są połoniny. Jak podają internety, to piętro roślinności alpejskiej i subalpejskiej, a sama etymologia nazwy wskazuje na pustkowia lub tereny górskie. Pamiętajcie o tym, chodząc po górach Dość już tych pojęć, ruszmy na te połoniny w Bieszczadach, bo przecież w dużej mierze właśnie dla nich tu przyjechaliśmy. Hola! Zanim wyruszycie w góry, musicie przyswoić sobie kilka zdawałoby się oczywistych zasad (niestety nie dla wszystkich): Przygotujmy wygodne ubranie i rozchodzone buty do wędrówek górskich (nie klapki i nie tenisówki), a gdy słońce praży lub jest zimno to nie zapomnijcie nakrycia głowy Pamiętajmy o zabraniu ze sobą mapy (te elektroniczne nie zawsze się sprawdzają) Powiedzmy komuś, gdzie idziemy i kiedy planujemy wrócić Weźmy ze sobą w pełni naładowany telefon Pamiętajmy o jedzeniu (warto mieć batony czekoladowe lub energetyczne) i szczególnie piciu Słuchajmy prognoz pogody i zaleceń GOPR-u Na szlaku nie spożywamy alkoholu i nie palimy papierosów (w Parku Narodowym jest zakaz, ale podpowiada to też rozum) Gdy już jesteśmy na szlaku, nie schodzimy z niego, nie zrywamy pięknych kwiatów, grzybów czy gałęzi, nie palimy ognisk i nie wyrzucamy śmieci (jeśli wziąłeś na górę cały batonik lub butelkę z wodą, to papierek czy pustą butelkę możesz znieść na dół) I na koniec pamiętamy o UPRZEJMOŚCI – na szlakach jesteśmy wszyscy sobie równi, nie ważne czy masz lat 70 czy 15, jesteś mężczyzną czy kobietą, wytrawnym piechurem czy amatorem. Każdy pomaga innym, nie ściga się, nie udziela błędnych informacji „dla jaj” i najzwyczajniej w świecie mówi „cześć” lub „dzień dobry”. Jeśli będziemy o tym pamiętać, to wszystkim będzie przyjemniej i łatwiej w górach (i nie tylko). Bieszczadzki Park Narodowy przypomina o zasadach Przełęcz Wyżna Po tym wstępie możemy w końcu wejść na połoniny w Bieszczadach. My postanowiliśmy odwiedzić Chatkę Puchatka na Połoninie Wetlińskiej. W tym celu podjechaliśmy samochodem na parking na Przełęczy Wyżna. Położony jest on na wysokości 872 m a więc do pokonania mamy 356 metrów przewyższenia. Według znaków trasa ma trwać 1 h 15 min. Tuż po ruszeniu w drogę szlakiem żółtym, po naszej lewej ręce ukazał się krzyż metalowy wbity w spory kamień. Widzieliśmy jak wiele osób mija go, nie zwracając żadnej uwagi. Jeśli już tam będziecie, zatrzymajcie się przy nim na chwilę. Miejsce to upamiętnia ofiary gór i ludzi, którzy niosąc im pomoc, zginęli w walce z naturą (często przez bezmyślność „turystów”). Kilka kroków dalej na skale znajduje się inskrypcja Jerzego Harasymowicza: „W górach jest wszystko co kocham…”. Później szlak wznosi się pod górę w znacznej mierze przez las, więc nawet gdy świeci mocne słońce czy wieje wiatr, natura chroni nas przed swoimi kaprysami. Trasa jest łatwa i nawet z dziećmi można się w nią wybrać. Pamiętać trzeba, że idziemy przez Park Narodowy, a co za tym idzie musimy stosować się do zasad w nim panujących. Znajdziecie je wszystkie na bilecie, który będziecie musieli wykupić na początku drogi. Kosztuje on 7 zł. Szlaki w Bieszczadach są dobrze oznaczone Przyroda już od samego początku zachwyca Ratownikom GOPR i ofiarom gór – pamiętajmy o nich Pomnik Harasymowicza Miłość od nasionka na wieki Idąc w kierunku Połoniny Wetlińskiej Las dodaje siły i spokoju Renia korzysta z energii lasu Sztuka na zboczu gór Jeszcze przed wejściem na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego, po prawej stronie miniecie budynek z napisem „Galeria Nad Berehami”. W pogodne dni siedzi przed nim Pan Waldek, artysta rzeźbiarz, którego wyroby możecie oglądać i zakupić wewnątrz. My przysiedliśmy koło niego i wdaliśmy się w rozmowę. Powiedział nam w niej o swoim zamiłowaniu do strugania w drewnie oraz o tajnikach swojej pracy. Przyznał się też, że tak wrósł w to miejsce, że nawet nie pamięta, od kiedy w ten sposób zarabia na życie. Zdradził też, ile czasu zajmuje mu wykonanie poszczególnych figurek. Przeważnie zależy to od jego humoru. Gdy mu się spieszy lub jest mocno „zdenerwowany” (tu padło inne słowo), to potrafi małą podobiznę wyrzeźbić w około… 10 minut. Podczas rozmowy z nami nie przerywał pracy i zdążył stworzyć kolejne niewielkie dzieło, które potem osmalił nad grillem, aby nabrało kontrastu i wyrazu. Waldek – artysta z gór Galeria nad Berehami Gotowe dzieło czeka na nabywcę Galeria Pana Waldka Czas wykonania około 10 minut – duży szacun Połonina Wetlińska Połoniny w Bieszczadach, a właściwie jedna z nich – Wetlińska – ukazały nam się po około godzinie marszu pod górę. Ta ośmiokilometrowa przestrzeń jest najbardziej rozległa w całych Bieszczadach. Jednak w związku z tym, że przez długi czas była używana do wypasu owiec, jej roślinność jest dość mocno przetrzebiona i jednorodna. Często też przechodzą przez nią silne wiatry. Idąc nią można jednak spodziewać się nieziemskich widoków na szczyty bieszczadzkie, spotkań z ciekawymi ludźmi i czasami widoku dzikiej zwierzyny. Nam bardzo przypadła do gustu i wiemy już, że na pewno jeszcze na nią nie raz wrócimy. W końcu tylko się z nią przywitaliśmy. Nie dziwimy się też, że jest jednym z najbardziej obleganych szlaków w całych Bieszczadach. Już za chwilę dojdziemy do schroniska Bieszczadzkie połoniny Ludzi zawsze ciągnęło w świat Widok z Połoniny Wetlińskiej Z Wetlińskiej na Caryńską Jak tu się nie zakochać Idziemy dalej Połoniną Wetlińską Góry nasza miłość Chatka Puchatka Na szczycie Połoniny Wetlińskiej znajduje się miejsce kultowe. Początkowo, w latach powojennych było wykorzystywane przez WOP-istów do obserwowania przelotów imperialistycznych samolotów, które miały zrzucać stonkę nad „bratnimi państwami”. Potem zasiedlili je harcerze i studenci, którzy utworzyli w nim „Republikę Wetlińską”. I taka sytuacja trwała do lat 60-tych XX wieku, kiedy na szczyt Połoniny Wetlińskiej trafił Lutek Pińczuk. Człowiek, który stał się legendą Bieszczad, tak jak i „jego” schronisko – Chatka Puchatka. Słyszeli o nim nawet ci, którzy tam nie dotarli – jeszcze. Lutek „dowodził” tym najwyżej położonym bieszczadzkim schroniskiem przez ponad 50 lat. Swoją siedzibę w tym miejscu ma również bieszczadzki GOPR. To właśnie między innymi z tego miejsca wyruszają na pomoc ratownicy spieszący na pomoc poszkodowanym w górach. Od wiosny 2020 roku rozpocznie się remont Chatki Puchatka, który ma trwać aż około 1,5 roku. Niemożliwe więc będzie zatrzymywanie się w niej. Miejmy jedynie nadzieję, że prowadzone prace nie zmienią i nie usuną bieszczadzkiej magii tego miejsca. Pamiętajcie o tym, że to idący przez góry ludzie tworzą ich czar. Chatka Puchatka wygląda całkiem fajnie Sklepik w Chatce Puchatka Magię gór tworzą ludzie Puchatek wita w swojej chatce Chatka Puchatka od kuchni I poszli w siną dal Połonina Caryńska Jeśli mówimy – połoniny w Bieszczadach – nie możemy nie wspomnieć tej, na którą tym razem jednak nie dotarliśmy, a mogliśmy jedynie podziwiać z daleka. Połonina Caryńska rozciąga się od Ustrzyk Górnych aż do Brzegów Górnych, które są jakby granicą pomiędzy nią a opisaną powyżej Połoniną Wetlińską. Na jej stokach występuje kilka roślin, którym grozi wyginięcie. Pamiętajcie więc o zasadzie, że nawet gdy widzicie niezwykle piękny kwiat, to pozostawcie go na miejscu. Nie wyrzucajcie też śmieci, bo te degradują środowisko i flora powoli umiera, a z nią szczyty naszych pięknych gór. Idąc grzbietem Połoniny Caryńskiej, będziecie na pewno usatysfakcjonowani otaczającymi Was z każdej strony widokami na okalające ją szczyty górskie i doliny. Połonina Caryńska z Przełęczy Wyżna Połonina Caryńska w słońcu Jezioro Solińskie Połoniny w Bieszczadach pozostawiliśmy na razie za sobą i udaliśmy się nad największy zbiornik wodny w tym rejonie – Jezioro Solińskie. Powstało ono w 1968 roku w wyniku spiętrzenia wód Sanu i Solinki. Jego linia brzegowa ma około 160 km, a średnia głębokość wynosi 25 m (w najgłębszym miejscu przy tamie – 60 m). Choć z tą głębokością bywa różnie. Zimą gdy rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną, spod tafli wody zaczynają się wynurzać zalane kiedyś wsie (jest ich 12), lasy, a czasami na wodzie pojawiają się murowane kaplice. Jezioro Solińskie szczególnie atrakcyjne jest w sezonie letnim, można wtedy nad nim plażować, pływać na kajakach, rowerach wodnych czy żaglówkach. Zakazane jest używanie łodzi motorowych. Wieczorem zaś polecamy spacery po zaporze, z której cudownie widać zachodzące słońce. Jezioro Solińskie zachwyca urodą Turystyka wodna w Bieszczadach Kaczki lubią skały przy zaporze Tuż przed zachodem słońca Mechanizm zapory w Solinie Z zapory udaliśmy się na miejsce odpoczynku i wieczorny relaks. I choć pożegnaliśmy połoniny w Bieszczadach, to nie opuściliśmy Bieszczad. W następnych artykułach będziemy zachęcać Was do poznawania kolejnych atrakcji. A jest ich sporo i warto się na nie skusić. Tekst powstał we współpracy z Podkarpacką Regionalną Organizacją Turystyczną.
W Bieszczadach bezczynne czekanie na lepszą pogodę to grzech. Zwłaszcza że błękitne niebo czasami odbiera górom magię. Sprawdźcie, czy warto wędrować bieszczadzkimi połoninami w gęstej mgle. Słyszę śmiech. Nie mam pojęcia czyj – ścieżka ginie w gęstej mgle parę metrów przede mną. Zniknęły w niej też widoki, o których tyle czytałam. Szlak jest dziś prawie pusty. Dwie godziny wcześniej na parkingu w Ustrzykach Górnych oprócz naszego samochodu stały tylko dwa inne. Na słońce nie ma co liczyć, ale nie pada. A że jest chłodniej? Od razu chce się żwawiej maszerować. – Daleko jeszcze do Ustrzyk? – to ich śmiech przełamał wcześniej ciszę. Troje dwudziestoparolatków rozgrzewa się zawartością termosu. Nie taką odpowiedź chcieli usłyszeć, myśleli, że bliżej, ale nie psuje im to humorów. – A do szczytu Caryńskiej? – pytamy. – Jeszcze tylko kawałek, może kwadrans. Ale tam to dopiero wieje! – dodają tak wesoło, że wcale nie brzmi to jak przestroga. Połonina Caryńska we mgle Czerwony szlak z Ustrzyk Górnych przez Połoninę Caryńską do Brzegów (Berehów) Górnych jest dobrze oznaczony i nawet we mgle nie sposób się zgubić. Najpierw śliska, błotnista ścieżka zaprowadziła nas do lasu. Tam podchodziło się łatwiej: bardziej ubite podłoże, pomocne korzenie i pnie, wyżej spore kamienie, po których momentami szliśmy jak po stopniach. Po mniej więcej półgodzinnym marszu w odosobnieniu dogoniła nas pięcioosobowa grupa. Szybko zniknęli we mgle, znowu zostaliśmy sami. Taka cisza uruchamia wyobraźnię. Wilgotna biel pochłonęła cały drugi plan – mogło się z niej wyłonić wszystko. Na krańcu lasu w pogodny dzień otworzyłaby się przed nami przestrzeń. Zobaczylibyśmy też, jak wysoko zaszliśmy. We mgle człowiek głupieje. Wysokość trzeba sobie wyobrazić, a odległość mierzyć czasem. Trasa z Ustrzyk Górnych na Połoninę Caryńską nie jest długa, ale wymaga dobrej kondycji, fot. Karolina Tomas Mieli rację. Na szczycie Połoniny Caryńskiej (1297 m wiatr przeciska się przez każdą szczelinę w ubraniu. Zamiast widoków podziwiam przesuwające się powietrze. Widzę je, mogę zanurzyć w nim dłoń. Zaczepiło się na rzęsach i włosach, zamroziło ich końcówki. Co z tego, że wzrok nie sięga dalej niż kilka metrów, satysfakcja ze zdobycia szczytu smakuje jak zwykle. Przed nami niecała godzina zejścia. Może trochę więcej – stawiamy kroki bardzo ostrożnie, żeby błoto nie skróciło tego czasu o połowę. Aura odstraszyła nie tylko większość turystów, ale też wszystkich przewoźników, którzy zwykle czekają przy zejściach ze szlaków. Jesteśmy w Brzegach Górnych, samochód – prawie 10 km dalej. Maszerując, próbujemy zatrzymać każdy z przejeżdżających samochodów. Udaje się za trzecim razem, kilka kilometrów dalej. Połonina Wetlińska: trasa z Brzegów Górnych Dwa dni później na parkingu w Brzegach Górnych nie ma wolnych miejsc. Sznur samochodów ciągnie się wzdłuż szosy. Za niewielką opłatą możemy zaparkować na prywatnej działce, służącej częściowo za pole namiotowe. Mgła opadła, słońce osusza ścieżki, a do kasy przed wejściem na szlak ustawiła się kolejka. Podejście od strony Berehów jest strome właściwie od samego początku. Miarowym krokiem, bez pośpiechu docieramy do zielonego zbocza, z którego rozciąga się wspaniały widok na całą okolicę. To idealne miejsce na przerwę, zwłaszcza że dalej ścieżka jest coraz bardziej stroma. Jestem przekonana, że od razu za tym wzniesieniem zobaczę Chatkę Puchatka (1228 m legendarne schronisko, uznawane za jedno z ciekawszych miejsc w Bieszczadach. Rozczarowanie osładza szeroka panorama – od razu zapominam o wysiłku. Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej, fot. Karolina Tomas Chatka Puchatka – koniec legendy? W latach 50. ubiegłego stulecia na Połoninie Wetlińskiej stanął wojskowy punkt obserwacyjny. Niedługo potem przejęło go PTTK. Nigdy nie było tu luksusów w postaci bieżącej wody, kanalizacji czy elektryczności. Mimo to chętnych na jedno z 20 miejsc noclegowych nie brakowało. Klimat tworzą przecież ludzie, a Chatką przez lata opiekował się Ludwik Pińczuk – legenda Bieszczad, w tych rejonach po prostu Lutek. Dwa lata temu schronisko znalazło się w rękach Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Na początku tego roku zamknięto je do odwołania z powodu choroby ajenta. Od kwietnia drzwi Chatki znów stoją otworem. W cieple czterech ścian można zjeść własny posiłek, kupić wrzątek, kawę i herbatę. Ale nie można już przenocować, chyba że w sytuacjach awaryjnych. Jaka przyszłość czeka najwyżej położone bieszczadzkie schronisko? Czas pokaże, na razie wiadomo, że w planach jest przebudowa. Wciąż ma służyć turystom, ale prawdopodobnie jako ośrodek edukacji przyrodniczej. Grzbietem połoniny Chatka nie jest dziś naszym celem. Planujemy przejść całym grzbietem Połoniny Wetlińskiej. Tłum przy niewielkim gmachu chwilowo studzi zapał, ale nie wszyscy powędrują dalej. Stracą to, za co kocham Bieszczady. Spacer połoninami nie jest tak męczący jak wspinaczka, a przestrzeń przywraca zduszony codziennością wewnętrzny spokój. To nie są wysokie góry, nie chodzi się tu po rekordy czy adrenalinę. To przede wszystkim spotkania z przyrodą – takich krajobrazów na próżno szukać w Tatrach, Pieninach, a nawet w innych częściach Beskidów. Bieszczady mają charakterystyczny układ pięter roślinnych: najniżej pogórze, dalej lasy regla dolnego, a powyżej 1200 m – połoniny. To nic innego jak całe połacie ubogiej murawy. Przez suche i ciepłe wiatry z południa nie wykształcił się tu świerkowy regiel górny. Ale do rozległości bieszczadzkich połonin rękę przyłożył człowiek. Przez kilka stuleci wypalano tutejsze lasy i wycinano zarośla, żeby powiększyć pastwiska. Choć ten wyjątkowy krajobraz w pewnym stopniu ukształtowali ludzie, dziś do Bieszczad przylgnęło miano najdzikszych gór w Polsce. Smerek Do Przełęczy Orłowicza (1099 m maszerujemy jeszcze w dość licznym gronie. Nic dziwnego – ten odcinek jest zaliczany do najpiękniejszych tras widokowych w Bieszczadach. Na przełęczy szlak się rozwidla. Można odbić tu w kierunku Wetliny, Zatwarnicy lub Jaworca. My wybieramy czerwony szlak na Smerek (1222 m Od szczytu dzieli nas 20 minut marszu, od wsi o tej samej nazwie – dodatkowe dwie godziny. Smerek ma dwa wierzchołki. Szlak wiedzie tylko na niższy, z kilkoma ławkami przy metalowym krzyżu. Według niektórych źródeł ustawiono go tu, by upamiętnić śmierć turysty rażonego piorunem. Przykręcona do konstrukcji tabliczka informuje, że krzyż postawiono dla uczczenia 600-lecia archidiecezji przemyskiej. Do wsi schodzimy szybciej, niż się spodziewaliśmy. Z ulgą dostrzegamy busiki czekające na turystów. W słońcu wszystko wygląda inaczej. Czy lepiej? We mgle niewiele widać, ale góry można mieć prawie na wyłączność. Przy dobrej pogodzie widokami trzeba się dzielić. Bieszczadzkie połoniny praktycznie W 2017 r. sezon letni skończył się 13 listopada, do tego dnia pobierane były opłaty za wejście na szlak. W okresie zimowym wstęp jest bezpłatny. W sezonie zimowym dla własnego bezpieczeństwa warto zgłosić planowaną trasę wędrówki w lokalnym oddziale GOPR-u. W Bieszczadach telefon może zalogować się do ukraińskiej sieci, czasami całkowicie traci zasięg. Poruszanie się po szlakach i ścieżkach w Bieszczadzkim Parku Narodowym dozwolone jest wyłącznie od świtu do zmierzchu. Trasę trzeba więc zaplanować tak, by przed zmrokiem wrócić do miejsca zakwaterowania. Na terenie BdPN biwakować wolno tylko w dwóch miejscach: na polu namiotowym w Bereżkach i kempingu Górna Wetlinka. W Chatce Puchatka można zjeść własny prowiant, kupić kawę, herbatę i wrzątek. Noclegi możliwe są tylko w sytuacjach wyjątkowych. Na teren BdPN nie można wprowadzać psów (zakaz nie dotyczy psów asystujących osobom z niepełnosprawnościami). Więcej informacji na stronie Bieszczadzkiego Parku Narodowego:
Mniej turystów, często lepsza pogoda niż latem, wspaniałe widoki – wiele osób na wędrówkę po górę wybiera jesień. W niektórych regionach Polski to właśnie we wrześniu warunki do pieszych wędrówek są najlepsze – potwierdzają to przede wszystkim miłośnicy Bieszczadów, w których w lipcu i sierpniu pada zdecydowanie częściej, niż właśnie we wrześniu. Planując jesienną wędrówkę po górach, należy się odpowiednio do niej przygotować. Dowiedz się, jak się ubrać w góry jesienią oraz co należy ze sobą zabrać. Jesienią pogoda potrafi być równie zaskakująca, jak wiosną. Ciepłe dni, chłodne wieczory i bardzo zimne noce sprawiają, że osoby wędrujące po górach muszą być przygotowane na różne okoliczności. Zaleca się, by o tej porze roku w góry chodzić ubranym na cebulkę. Doskonale sprawdza się bielizna termoaktywna, dzięki której nasza skóra oddycha i odprowadzana jest z niej nadmiar wilgoci, a Ty poczujesz komfort cieplny, jakiego nie zapewni Ci zwykła, tradycyjna bielizna. Na nią zakładamy długie spodnie, koszulkę z oddychającego materiału i w zależności od pogody i temperatury polar lub kurtkę softshell. Kurtki softshelle szyte są z myślą o turystach, mierzących się z trudnymi i szybko zmieniającymi się warunkami, choć coraz więcej osób chodzi w softshellach na co dzień. Chronią one dobrze od wiatru, zapewniają dobrą cyrkulację powietrza, są lekkie i po złożeniu zajmują niewiele miejsca w plecaku. Jeśli jednak zapowiadany jest deszcz, softshelle nas przed nim nie ochroni. Wtedy najlepiej sprawdzi się kurtka z membraną, którą należy mieć zwinięta w plecaku. Dobrą alternatywą jest kupno wysokiej jakości kurtki softshelle, które oprócz właściwości oddychających i chroniących przed wiatrem, posiadają także membranę, chroniącą przed deszczem. Jeśli zastanawiasz się, jak się ubrać w góry jesienią, koniecznie sprawdź prognozę pogody na dzień wyprawy, ale pamiętaj, że ta może zmienić się z godziny na godzinę. Dlatego zawsze bądź przygotowany na gorsze warianty pogodowe – miej ze sobą czapkę, rękawiczki i chustę wielofunkcyjną. Nie zajmują one dużo miejsca, a w razie silnego wiatru okażą się nieocenione. Pamiętaj też, że nawet na niewielkich szczytach – jak te w Bieszczadach czy Beskidach – wiatr dokucza nawet latem. Co zabrać ze sobą w góry jesienią? O tym nie możesz zapomnieć! Oprócz szybko zmieniających się warunków atmosferycznych, turyści, wyruszający w góry jesienią, muszą pamiętać, że o tej porze roku dzień staje się coraz krótszy. Dlatego jesienią nie powinno się planować tak długich wycieczek górskich, jak latem. Należy także zawsze mieć ze sobą latarkę (jedna latarka na każdego uczestnika wycieczki) – latarki powinno zabierać się ze sobą również latem, jednak jesienią jest to szczególnie ważne. Przed podróżą naładuj także telefon oraz powerbank, który również spakuj do plecaka. Zanim ruszysz na szlak, zainstaluj w telefonie aplikację Ratunek. Ponadto wyruszając w góry jesienią, należy mieć ze sobą termos z gorącą herbatą. Warto także zabrać ze sobą nieco więcej prowiantu niż latem – dodatkowa kanapka i baton mogą okazać się zbawienne. Jeśli w góry wybierasz się w kilka osób, w jednym termosie warto wziąć zamiast herbaty gorącą zupę. Przynajmniej jeden uczestnik wyprawy powinien mieć w plecaku apteczkę z bandażem elastycznym i dzianym, octaniseptem, nożyczkami, lodem w spray’u i kocem NRC. Pamiętaj, że nawet najniższe góry to żywioł, który jesienią stawia dodatkowe wyzwania. Słuchaj głosu rozsądku, trasę dostosuj do swoich możliwości. Uwzględnij też czas potrzebny na jej pokonanie i zaplanuj ją tak, by zejść ze szlaku zanim zacznie się ściemniać, czyli co najmniej pół godziny przed zachodem słońca. Dostosowuj się także do zmiany pogody – jeśli ta się niekorzystnie zmienia, zrezygnuj z wycieczki w góry i wybierz się na spacer bliżej miejsca noclegu. Artykuł powstał we współpracy ze sklepem Morowo.
Bieszczady to część Karpat i najbardziej wysunięte na wschód pasmo górskie w Polsce. Niegdyś ostoja dzikości i gwarancja niemal pustych szlaków nawet latem. Obecnie Bieszczady są niewątpliwie jednym z popularniejszych kierunków podróży Polaków. W ogóle nas to nie dziwi ponieważ są one naprawdę piękne, a ich krajobraz niesamowicie się zmienia w zależności od pory roku. Bartek w Bieszczadach był już kilkanascie razy, głównie na jesieni, kiedy są one najpiękniejsze. Monia jako dziecko spędzała tam wakacje z rodzicami. Razem odwiedziliśmy ten cudowny zakątek Polski dwukrotnie. W sezonie bardzo ciężko tu znaleźć lokum, jeżeli nie ma się zarezerwowanego noclegu z dużym wyprzedzeniem. Bieszczady popularność zyskały dzięki różnym imprezom, jak np. organizowany co roku w Boże Ciało Bieg Rzeźnika. Ostatnio stały się jeszcze bardziej znane dzięki hitowemu serialowi HBO “Wataha”. W tym wpisie znajdziecie kilka propozycji tras, o różnych stopniach trudności. Tak, aby każdy mógł dobrać coś dla siebie. Artykuł skierowany jest bardziej do osób, które nie znają zbyt dobrze tej części Polski. Opisujemy popularniejsze szlaki, pokazujące piękno tych gór. Gwarantujemy Wam, że po ich przejściu zakochacie się w Bieszczadach. Wytrawne bieszczadzkie zakapiory znajdą tu opisy bardzo dobrze znanych sobie miejsc. Bieszczady - kilka informacji ogólnych Wszystkie trasy opisane przez nas znajdują się w rejonie pomiędzy Cisną, Wetliną i Ustrzykami Górnymi, są to główne i najbardziej znane miejscowości w Bieszczadach. To tylko część tego pasma, ale jest ona najbardziej widowiskowa. Nie martwicie się tym, że niektóre trasy zaczynają się w innym miejscu niż kończą. W sezonie wzdłuż głównej drogi, regularnie kursuje autobus. Należy tylko dokładnie sprawdzić rozkład ponieważ jazdy kończą się dość wcześnie, a nie chcecie zostać wieczorem bez pewnego transportu. Poza sezonem jak i w turystycznym szczycie można posiłkować się lokalnymi, prywatnymi busami. Jest to pewny transport w dość niskiej cenie. Można też próbować wrócić na stopa, stosunkowo łatwo złapać tu podwózkę. Wstęp do Bieszczadzkiego Parku Narodowego jest płatny – cennik znajdziecie tutaj. To także siedlisko dzikich zwierząt. W Bieszczadach mieszkają między innymi wilki, niedźwiedzie czy rysie. Nie martwcie się, raczej unikają ludzi. Nam nigdy nie udało się spotkać żadnego osobnika. Na bieszczadzkich trasach nie znajdziecie trudności technicznych, nie ma tu łańcuchów, klamer czy dużych ekspozycji. Jednak na dłuższe całodzienne wyprawy przyda się dobra kondycja. Pamiętajcie, aby zawsze dobierać trasy do swoich możliwości, sprawdzić prognozę pogody, a także wziąć ze sobą odpowiednie ubrania i prowiant. Poniżej znajdziecie tylko nasze propozycje, oparte wyłącznie na własnych doświadczeniach. Nie sugerujcie się nimi w ciemno – zawsze miejcie ze sobą mapę i wiedzcie, skąd i dokąd idziecie. Czasy przejścia na mapach są to zaczynamy! Trasa 1: Połonina Caryńska i Połonina Wetlińska Zaczynamy od najbardziej znanych szlaków. Połoniny Wetlińska i Caryńska to wizytówki Bieszczad, obowiązkowe na liście “to do” podczas wizyty w tych górach. Na Połoninie Wetlińskiej znajduje się kultowe schronisko Chatka Puchatka. W latach 2020-2022 będzie przebudowywane, więc jeśli nie byliście tam wcześniej, to nie zaznacie już poprzedniego surowego klimatu z obskurnymi wychodkami obok obiektu. Nasza propozycja to trasa startująca z Wetliny na Przełęcz Orłowicza dalej Połoniną Wetlińską, przez Brzegi Górne na Połoninę Caryńską i zejście aż do Ustrzyk Górnych. Dla prawdziwych weteranów – wycieczkę można połączyć z wejściem np. na Smerek, zaczynając od niego. Poniżej mapka, która prezentuje podstawową wersję trasy. Po wyjściu ponad linię lasu możecie liczyć na fantastyczne widoki na Bieszczady (oczywiście przy dobrej pogodzie) i nie tylko ponieważ przy bardzo dobrej przejrzystości powietrza z Bieszczad można podziwiać Tatry. Trasa na górze jest dość płaska, przeplatana niewielkimi wzniesieniami i spadkami. Przypomina bardziej przyjemny spacerek niż wędrówkę po wysokich górach. Trasa 2: Tarnica - najwyższy szczyt Bieszczad. Najwyższy szczyt Bieszczad, należący do Korony Gór Polski, więcej o Tarnicy przeczytacie w naszym wpisie. Nasza propozycja trasy to Pętla z Wołosatego przez Halicz i Rozsypaniec. Początkowo prowadzi ona utwardzoną drogą o w miarę jednostajnym nachyleniu. Następnie, wychodząc z lasu zaczynają rozpościerać się piękne widoki między innymi na Bieszczady ukraińskie. Trasa typowo dla tego pasma wiedzie raz pod górę, a raz w dół przed głównym celem przechodzi się przez kilka pomniejszych szczytów. Żółty szlak prowadzi na sam wierzchołek Tarnicy. Na szczycie jest charakterystyczny krzyż. Wersja trudniejsza to pętla z Ustrzyk Górnych. Można ją skrócić o odcinek Ustrzyki – Wołosate, jeśli macie do dyspozycji jakiś transport. Jest to nieciekawa droga asfaltowa z dużym ruchem samochodowym w sezonie. Trasa 3: Wielka i Mała Rawka z Wetliny Bardzo fajny pomysł na całodniowe wyjście w Bieszczady. Rawki leżą po przeciwnej stronie wielkiej pętli bieszczadzkiej niż Połoniny. Dzięki czemu, to właśnie “Wetlinkę” i “Carynkę” możemy z nich podziwiać. Rawki nie są zalesione, są też mniej uczęszczane niż dwie poprzednie trasy, znajdziecie tu trochę więcej spokoju nawet w szczycie sezonu. Nasza propozycja trasy to około 30-sto kilometrowy maraton po bieszczadzkich szlakach. Wyjście z Wetliny zielonym szlakiem na Jawornik, zaczynającym się niedaleko kościoła. Następnie przez Rabią Skałę, granicznym szlakiem na Krzemieniec, gdzie znajduje się trójstyk granic. Łączą się tu trzy kraje – Polska, Słowacja i Ukraina. Dalej już wzdłuż granicy ukraińskiej na Wielka Rawkę i Małą Rawkę. Zejście z powrotem do Wetliny, tym samym, zielonym szlakiem, którym zaczynaliśmy. Jeżeli nie lubicie stromych podejść a wolicie ostre zejścia wystarczy, że odwrócicie kolejność i pójdziecie w przeciwnym kierunku. Szlak na Jawornik jest dość stromy, natomiast ten w stronę Rawek łagodny i jednostajny. Wersja turbo hard obejmuje zejście do jednego z fajniejszych schronisk, o którym przeczytacie tutaj, a następnie powrót na górę. Trasę można też skrócić i ze wspomnianego wcześniej Schroniska Pod Małą Rawką można zejść na przełęcz Wyżniańską do głównej drogi. Jest tam duży parking, pobór opłat za wstęp do Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz przystanek autobusowy. Trasa 4: Połonina Caryńska i Bukowe Berdo z Ustrzyk Górnych. Ta propozycja jest sama w sobie, tylko wersją HARD przez duże H – ponad 30-sto kilometrowy rajd przez Bieszczady. Wyjście z Ustrzyk Głównym Szlakiem Beskidzkim na Połoninę Caryńską, dalej przez Schronisko Studenckie Koliba zejście na Widełki. Następnie druga, dłuższa część trasy niebieskim szlakiem przez Bukowe Berdo do przełęczy pod Tarnicą i zejście z powrotem do Ustrzyk. No dobra, można sobie utrudnić wchodząc na Tarnicę 😉 Wycieczkę można też skrócić wracając z Widełek lub podzielić na dwa dni nocując w Mucznem, gdzie jest bardzo fajna knajpka. Trasa 5: Przez Okrąglik z Cisnej do Smereka Wycieczkę tą polecamy jak już się trochę po Bieszczadach nachodzicie. Jest dość wymagająca szczególnie podejście z Cisnej, następnie jest już całkiem przyjemnie. Przez Duże i Małe Jasło dochodzimy do Okrąglika i kierujemy się na Smerek (miejscowość nie szczyt). Moim zdaniem nie zna Bieszczadów ten, kto nie był na Okrągliku. Dla mnie góra kultowa, kojarząca się z długimi wyprawami, zmęczeniem, mega kacem po imprezie w Siekierezadzie i kolegą robiącym zdjęcia ciemności (serdeczne pozdrowienia dla Jaca). Tutaj mamy nieco mniej ciekawych widoków w porównaniu do naszych poprzednich propozycji, jednak nie jest ich pozbawiona. Trasa 6: Połonina Caryńska i Rawki z ustrzyk Górnych. Kombinacja poprzednich tras nr 1 i 3. Bardzo fajny pomysł jeśli ma się bazę w Ustrzykach. Wychodzimy czerwonym szlakiem na Połoninę Caryńską. Z GSB (Główny Szlak Beskidzki) odbijamy na zielony w stronę Przełęczy Wyżniańskiej. Po drodze na Rawki odwiedzamy urokliwe schronisko i schodzimy niebieskim szlakiem z powrotem do Ustrzyk. Powyżej opisane trasy to oczywiście nie całe Bieszczady, to tylko część ze szlaków w tych pięknych górach. Polecamy te trasy szczególnie na początek swojej przygody z tymi górami. Dalej będziecie już mogli sami sobie świetnie zaplanować wędrówki. Przy wpisie o Bieszczadach nie możemy nie wspomnieć o kultowych knajpach – polecamy odwiedzić Siekierezadę w Cisnej i Bazę Ludzi z Mgły w Wetlinie. Są to bardzo klimatyczne miejsca, w których można poczuć atmosferę tych pięknych gór.
Wielkimi krokami zbliża się koniec wakacji. Wkrótce słońce coraz częściej zacznie skrywać się za chmurami, dni będą stawać się zauważalnie krótsze, a temperatury zaczną spadać. Wrzesień to wyjątkowy miesiąc. Z jednej strony stanowi najprawdopodobniej ostatnią okazję, aby złapać trochę opalenizny, z drugiej rozpoczyna magiczny okres, jakim jest Złota Polska Jesień. Urlop we wrześniu to naprawdę świetny pomysł. Pogoda może nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć, natomiast letni turystyczny gwar staje się już wspomnieniem. Poniżej przedstawiamy kilka interesujących kierunków na wrześniowe wakacje w Polsce. Pomysł na wakacje we wrześniu? Urlop w Bystrzycy Kłodzkiej i okolicy Jednym z ciekawszych kierunków na wrześniowy wyjazd będzie malowniczy i klimatyczny Dolny Śląsk. Tam na dłużej możemy zatrzymać się między innymi w pięknej i zacisznej miejscowości, jaką jest Bystrzycka Kłodzka. Co miasto oferuje przyjezdnym? Dzięki swojemu położeniu oraz ciekawej przeszłości czeka tu na nas niezwykle atrakcyjna mieszanka. Będziemy mogli cieszyć się tu pięknymi widokami oraz niezwykłym historycznym klimatem. Okolica Bystrzycy także kusi ciekawymi zakątkami i interesującymi sposobami na spędzenie wolnego czasu. Co dokładnie będziemy mogli robić w wolnym czasie? Podczas zwiedzania miasta zobaczymy dobrze zachowane średniowieczne obwarowania, kościół pw. św. Michała Archanioła pochodzący najprawdopodobniej z XIV wieku, a także przespacerujemy się po klimatycznym rynku głównym. W mieście możemy odwiedzić także jedyne w Polsce Muzeum Filumenistyczne. W przypadku dłuższego pobytu warto udać się na wyprawę do Międzylesia, gdzie czeka XIV zamek. W Kletnie będziemy mogli udać się na spacer podziemną trasą po Kopalni Uranu. Młodszych turystów ucieszy natomiast wizyta w Ogrodzie Bajek w Międzygórzu. Na miłośników przyrody czeka w okolicy kopalnia złota z podziemnym wodospadem, piękny rezerwat przyrody Wodospad Wilczki oraz Jaskinia Niedźwiedzia, będąca najdłuższą jaskinią w polskiej części Sudetów. Niedaleko natomiast znajduje się Park Narodowy Gór Stołowych z kilkoma wyjątkowymi zakątkami. Międzygórze, ul. Wojska Polskiego Rezerwaty Sprawdź noclegi w okolicy i korzystaj z udanych wakacji! Zobacz także: Bystrzyca Kłodzka na weekend - co warto zobaczyć? Gdzie na wakacje we wrześniu? Klimatyczne Rudawy Janowickie Szukając ciekawych zakątków na wrześniowy urlop, możemy skierować swoją uwagę na Rudawy Janowickie. To kolejne interesujące miejsce, które ma nam do zaoferowania Dolny Śląsk. Pasmo górskie położone we wschodniej części Sudetów Zachodnich skrywa wiele naprawdę interesujących zakątków. Natomiast każdy z nich naprawdę warto zobaczyć! Miłośnicy aktywnego wypoczynku będą mogli wyruszyć na niezwykle atrakcyjne szlaki, gdzie czekają na nich niesamowite widoki oraz wyjątkowe zakątki Rudawskiego Parku Narodowego. Jednym z najciekawszych miejsce w okolicy, które zdecydowanie warto zobaczyć, są kolorowe jeziorka – uznane za jeden z cudów polskiej przyrody. Widok purpurowej, żółtej, szmaragdowej i zielonej wody może być naprawdę zaskakujący, a w ostatnich promieniach letniego słońca będzie wyglądał bajkowo. Wędrując po Rudawach Janowickich oraz odkrywając okolicę, będziemy mogli odnaleźć jeszcze kilka innych interesujących zakątków. Warto odwiedzić tu między innymi okazałe ruiny średniowiecznego Zamku Bolczów, a także przyjrzeć się niesamowitym formacjom skalnym takim jak Diabelska Ambona czy Skalny Most. Ciekawym sposobem na spędzenie wolnego czasu będzie wizyta w Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska, gdzie zobaczymy starannie odwzorowane najważniejsze zabytki regionu. Ciekawym urozmaiceniem będzie natomiast odkrywanie niemieckich tajemnic z czasów wojny podczas interaktywnego zwiedzania Zaginionego Laboratorium Hitlera. Rudawy Janowickie to piękna okolica pełna malowniczych widoków i interesujących atrakcji, które powinny zadowolić każdego. Janowice Wielkie Domki Sprawdź noclegi w okolicy i ciesz się udanym wrześniowym wypoczynkiem! Zobacz także: Polska jest Piękna: Rudawy Janowickie Gdzie pojechać na wakacje we wrześniu? Może tak Zielona Góra Szukając pomysłu na wakacyjny wyjazd we wrześniu, możemy uznać, że najlepiej wybrać jakieś atrakcyjne miasto. Na szczycie listy najciekawszych propozycji pojawi się zapewne Wrocław i Kraków, zwolennicy bardziej stonowanych klimatów postawia na Sandomierz, Kazimierz Dolny, Opole lub Olsztyn. Czemu jednak nie przełamać schematu i nie udać się na wakacje do Zielonej Góry? Nieco niedocenione miasto na zachodzie Polski ma nam wiele do zaoferowania. Turyści mogą liczyć tu między innymi na liczne zabytki, interesujące atrakcje, malowniczą okolicę oraz wyjątkowy klimat. Jak możemy spędzić czas wolny w mieście? Możliwości mamy dużo. Przede wszystkim czeka nas dużo zwiedzania. W Zielonej Górze warto udać się na spacer po Starym Rynku otoczonym różnorodnymi kamieniczkami preprezentującymi różne style architektoniczne. W okolicy warto sprawdzić, czy ratuszowa wieża rzeczywiście jest krzywa. Wśród najciekawszych zabytków miasta z całą pewnością należy wymienić zachowane fragmenty murów miejskich z Bramą Łaziebną, która w czasach średniowiecznych służyła jako więzienie, także dla kobiet osądzonych o czary. Poza wyraźnie wyczuwalnym historycznym klimatem Zielona Góra oferuje nam wiele naprawdę interesujących atrakcji. Całe rodziny mogą udać się do Palmiarni, dorośli o mocnych nerwach powinni zejść do piwnic muzeum, gdzie czekają narzędzi dawnych tortur, natomiast każdy da się oczarować atmosferze panującej w Parku Etnograficznym. Ciekawym urozmaiceniem podczas odkrywania miasta będzie poszukiwanie małych Bachusików – dzici rzymskiego boga wina, które pod wpływem ulubionych trunków rozpierzchły się po całej Zielonej Górze, a my możemy przyłapać je w różnych ciekawych sytuacjach. Znajdź nocleg w Zielonej Górze i zaplanuj wakacje pełne atrakcji! Zobacz także: Wakacyjny weekend w Zielonej Górze - co warto zobaczyć? Gdzie wybrać się na wakacje we wrześniu? Sanok i okolice czekają! Co roku wybieracie się w Bieszczady i co roku obiecujecie sobie, że tym razem zobaczycie, co skrywa się w okolicy? Jak zawsze kończy się jednak tak samo: malownicze widoki na szlakach kuszą tak bardzo, że nie da się im oprzeć? Nie osądzamy (sami świetnie to rozumiemy). W tym roku może warto się przełamać? Czemu nie zaplanować wizyty w klimatycznym Sanoku? Piękne historyczne miasto ulokowane w malowniczej dolinie Sanu może zagwarantować nam naprawdę udany weekend. Jakie atrakcje tu na nas czekają? Przede wszystkim liczne zabytki oraz wyjątkowy historyczny klimat. Podczas wrześniowych wakacji w Sanoku powinniśmy przede wszystkim zobaczyć skansen. Lokalny park etnograficzny jest największym tego typu obiektem w Polsce oraz najprawdopodobniej jednym z najpiękniejszych. W mieście warto zobaczyć także Zamek Królewski – niegdyś gotycki, dziś reprezentujący styl renesansowy. Natomiast w jego wnętrzu czeka na zwiedzających między innymi imponująca kolekcja prac słynnego polskiego artysty Zdzisława Beksińskiego. Ciekawą atrakcją historyczną jest również przebiegający w okolicy fragment Szlaku Architektury Drewnianej. Sanok, ul. Traugutta Muzea Znajdź nocleg w Sanoku i spędź tu klimatyczne wakacje! Zobacz także: 12 najciekawszych skansenów w Polsce Wakacje we wrześniu – jaki wybrać kierunek? Może nad morze? Czy we wrześniu warto pojechać nad morze? Niektórzy mogą mieć co do tego wątpliwości, ale zapewniamy, że to naprawdę dobry pomysł. Po sezonie na plażach planuje cisza i spokój, a pogoda potrafi nas nie raz zaskoczyć (w zasadzie robi to przez cały rok). Możemy więc swobodnie spacerować po pustym wybrzeżu, ciesząc się kojącą atmosferą. Jeżeli taka wizja was zachęca, wystarczy wybrać odpowiednie miejsce, gdzie dodatkowo znajdizemy wiele dodatkowych atrakcji. Zdecydowanie interesującym pomysłem na wakacje we wrześniu będzie Wyspa Wolin. Na największej polskiej wyspie po prostu nie sposób się nudzić. Czekają tu na nas spacery po klimatycznym Parku Narodowym, niezwykłe punkty widokowe na Wzgórzu Gosań (najwyższym wzniesieniu nad Bałtykiem), Piaskowej Górze nad Jeziorkiem Turkusowym oraz koło Grodziska w Lubinie. Okolicę możemy zwiedzić podczas rowerowych wycieczek lub kajakowego spływu. W przypadku wyjazdu z rodziną koniecznie powinniśmy odwiedzić Centrum Słowian i Wikingów, odkryć tajemnice podziemnego miasta Wolin oraz odwiedzić piękne żubry w ich Zagrodzie. Dodatkowe atrakcje czekają na nas również w okolicznych Międzyzdrojach oraz Świnoujściu. Wyspa Wolin po sezonie staje się miejscem, gdzie będziemy mogli cieszyć się ciszą i odosobnieniem, a jednocześnie spędzić wolny czas w bardzo interesujący sposób. Międzyzdroje, ul. Bohaterów Warszawy Muzea Sprawdź noclegi na Wyspie Wolin Zobacz także: Wyspa Wolin - 9 najciekawszych atrakcji Inną ciekawą opcją na wrześniowe wakacje nad morzem będzie urlop na Wybrzeżu Rewalskim. W okolicach Rewala czekają na nas oczywiście piękne i piaszczyste plaże, jednak to nie wszystko. W czasie wolnym możemy udać się między innymi do Parku Wieloryba, gdzie główną atrakcją jest kolekcja replik stworzeń morskich naturalnych rozmiarów! Interesujące wielorybie kształty zobaczymy także na Placu Wieloryba, gdzie odpoczniemy po całodziennym zwiedzaniu. Koniecznie powinniśmy udać się także na taras widokowy. Spacerując plażą, możemy dotrzeć do sąsiedniego Trzęsacza, gdzie zobaczymy słynne ruiny kościoła na Klifie, w międzyczasie zajrzymy do muzeum interaktywnego, a także sprawdzimy widoki rozciągające się w nowoczesnej platformy. Jeżeli opuszczając Rewal, zdecydujemy się na wędrówkę w drugim kierunku, dotrzemy do Niechorza. Tam do najciekawszych miejsc można zaliczyć Park Miniatur Latarni Morskich oraz latarnię w naturalnym rozmiarze. We wrześniu załapiemy si rownie na ostatnie kursy Nadmorskiej Kolejki Wąskotorowej. Znajdź nocleg w okolicy i ciesz się cisza i spokojem nad polskim morzem! Zobacz także: Najciekawsze trasy rowerowe nad polskim morzemGdzie na wakacje we wrześniu w Polsce? Sprawdź Świętokrzyskie! Województwo świętokrzyskie może i nie należy do zbyt popularnych zakątków Polski, jednak oferuje turystom naprawdę niezwykłe atrakcje. Jeżeli nie macie jeszcze planów na wrześniowe wakacje, koniecznie sprawdźcie, co szykuje dla was ten niepozorny region! Decydując się na urlop w województwie świętokrzyskim, możemy postawić na spokojny wypoczynek w Kielcach. Tam czeka na nas rezerwat przyrody Kadzielnia znajdujący się niemal w samym centrum miasta, Muzeum Zabawy i Zabawek oraz Pałac Biskupów Krakowskich z interesującymi wystawami Muzeum Narodowego. Bardziej klasycznym wyborem będzie oczywiście Sandomierz. Miasto słynnego księdza detektywa przyciąga przede wszystkim malowniczą scenerią oraz przyjemnym klimatem. W wolnej chwili możemy zwiedzać miasto, odwiedzić plebanię Ojca Mateusza lub udać się na spacer lessowymi wąwozami. Miłośnicy aktywnego wypoczynku mogą natomiast spędzić długie godziny, odkrywając piękne widoki i liczne legendy Gór Świętokrzyskich. Punktem obowiązkowym podczas wakacji w Świętokrzyskiem powinny być odwiedziny w trzech wyjątkowych miejscach – które tak się składa, są położone naprawdę blisko siebie. Koniecznie powinniśmy zajrzeć do jednej z wizytówek okolicy, czyli ruin zamku królewskiego górującego nad Chęcinami. Niezwykłe przeżycia zagwarantuje nam wizyta w Jaskini Raj – jednej z najpiękniejszych w Polsce. Naszą wyprawę w okolicy najlepiej zakończyć w niezwykle klimatycznym Muzeum Wsi Kieleckiej, gdzie zobaczymy liczne zabytkowe obiekty Kielecczyzny i okolicznych regionów. Sprawdź noclegi w okolicy i odkrywaj Świętokrzyskie! Zobacz także: Wakacyjny weekend w Kielcach - co warto zobaczyć? Jaki kierunek obrać na wrześniowe wakacje? Piękne Roztocze? Lubelszczyzna posiada kilka wyjątkowych turystycznych perełek. Jedną z nich z całą pewnością jest Roztocze. Piękna kraina leżąca pomiędzy Wyżyną Lubelską a Podolem cieszy się ogromną popularnością turystów i stanowi naprawdę atrakcyjną propozycję dla osób poszukujących pomysłu na wrześniowe wakacje. Miejsce to kusi wczasowiczów przede wszystkim swoimi walorami przyrodniczymi. Decydując się na urlop w okolicy, koniecznie powinniśmy udać się do Roztoczańskiego Parku Narodowego. Obejmuje on malownicze obszary będące idealnym miejscem, by zaznać ciszy i spokoju oraz cieszyć się bliskością przepięknej przyrody. Czekają tu na nas liczne ścieżki oraz szlaki turystyczne, okolice możemy podziwiać, podróżując zaprzęgiem konnym lub płynąć kajakiem po rzece Wieprz. Podczas urlopu w Roztoczu warto dokładnie zwiedzić okoliczne miasta. W zabytkowym Zamościu możemy zobaczyć przepiękny rynek główny z kolorowymi kamieniczkami oraz imponującym ratuszem. Zwierzyniec warto natomiast odwiedzić przede wszystkim ze względu na czarujący kościół św. Jana Nepomucena z XVIII wieku, który ze względu na lokalizacje zwany jest kościołem na wodzie. Do klimatycznego Szczebrzeszyna możemy zawitać, by sprawdzić, czy rzeczywiście w lokalnych trzcinach brzmi chrząszcz. Zamość, ul. Rynek Wielki Zabytki Znajdź noclegi w Roztoczu i odpocznij na łonie zachwycającej natury! Zobacz także: Polska jest piękna: Zwierzyniec i Roztocze
co zabrać w bieszczady we wrześniu